STOWARZYSZENIE ZALASOWIAN
zaprasza na
BAL SYLWESTROWY 2011/2012
w „ Pałacu pod Dębami ”
Swoim gościom proponujemy:
cztery dania gorące, zimne zakąski, ciasta,
kawa, herbata, napoje.
Wybór króla i królowej Balu.
Do tańca gra zespół „ ESTRADO ”
Z A P R A S Z A M Y!
|
Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli…
W imieniu zarządu Stowarzyszenia Zalasowian, życzenia zdrowych,
spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, pełnych ciepła i życzliwości swoich
najbliższych i tych dalszych,
oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku
składa Prezes
Stanisław Stańczyk
|
10 grudnia 2011 r. o godzinie 18.00 w Pałacu pod Dębami odbył się siódmy już wieczór z poezją. Poświęcony był twórczości Jana Brzechwy, jednego z trzech poetów ze słynnej ławeczki z ul. Wałowej w Tarnowie. Hasłem tegorocznego wieczoru był cytat „Niech to historia przekaże stuleciom, że Brzechwa ludziom, że nie tylko dzieciom!”, a został on wybrany nie bez powodu. Jan Brzechwa jest znany przede wszystkim jako autor wierszy dla dzieci , my zaś chcieliśmy przybliżyć tą mniej znaną poezje . Jan Brzechwa był twórcą tekstów satyrycznych i kabaretowych ,opowiadań, tłumaczeń najwybitniejszych dzieł literatury rosyjskiej, a przede wszystkim-autorem pięknych liryków adresowanych do czytelnika dorosłego.
Jak co roku publiczność dopisała i sala była wypełniona, dowodzi to że poezja dla naszej społeczności jest czymś ważnym i ponadczasowym.
Gościem honorowym wieczoru była Pani Urszula Szuster, z-ca dyrektora Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie (obecnie na emeryturze).Pani Szuster mimo zakończenia kariery zawodowej , nadal aktywnie wspiera działalność bibliotek, współpracuje z Klubem Seniora przy MBP w Tarnowie, prowadzi wykłady na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, prezes Polskiego Związku Niewidomych. Na naszym spotkaniu przybliżyła nam sylwetkę poety Jana Brzechwy.
Czas na podziękowania. Na samym początku kieruje słowa wdzięczności do wszystkich członków Klubu Miłośników Poezji, za trud wniesiony w przygotowania tego spotkania: Marii Romanowskiej, Lesławie Dominiewskiej, Monice Zegar, Klaudynie Stępień , Małgorzacie Januś, Adriannie Mróz, Klaudii Kocoł, Natalii Kawa, Bernardowi Karasiewicz, Włodzimierzowi Kocoł, Sewerynowi Gutkowskiemu, Stanisławowi Pikus, Leszkowi Sutkowskiemu, Stanisławowi Stańczyk, Michałowi Stańczyk, Albertowi Kłusek i najmłodszemu uczestnikowi Szymonowi Stępień.
Pani Urszuli Szuster za przybycie i prelekcję.
Naszej Pani Irenie Niedzielko za scenariusz widowiska.
Jak co roku po spotkaniu mogliśmy przy kawie i ciastku podzielić się wrażeniami ,a zawdzięczamy to koleżankom z KGW, które były również sponsorami tego wieczoru za co im serdecznie dziękujemy.
Podziękowania należą się również Stowarzyszeniu Zalasowian za wsparcie finansowe oraz współorganizatorom: Ośrodkowi Kultury Fillia w Zalasowej w osobach Stanisława Stańczyka, Anny Węc - Zabawy, Kazimierza Dębickiego, Piotra Krzywonia, Gminnej Bibliotece Publicznej w Zalasowej w osobie Moniki Zegar, Tadeuszowi Sępek i Kamilowi Piątek za uwiecznienie tego wieczoru oraz całej Publiczności ,która gościła na tym wieczorze.
Dziękujemy Pani Dyrektor Krystynie Olszkówka - Łępa za podziękowanie w imieniu społeczności zalasowskiej.
Zapraszamy za rok.
Katarzyna Mróz.
|
Uwaga! Nowy rozkład jazdy!
Administrator strony
|
|
Z wizytą ”w strasznym dworze”
Tradycją stały się już wyjazdy zalasowskich miłośników kultury na różnego rodzaju spektakle teatralne, grane głównie na scenach krakowskich. Po komediach Mayday i Mayday II, operetce Baron cygański i musicalu Skrzypek na dachu przyszedł czas na operę!
Wybór padł na Straszny dwór Stanisława Moniuszki w Operze Krakowskiej.
Znaczenie Moniuszki w historii kultury polskiej jest ogromne. W czasach niewoli tworzył muzykę głęboko patriotyczną, czerpiąc pomysły ze skarbnicy muzyki ludowej i wielkiej narodowej literatury. Opery Halka i Straszny dwór (skomponowany po upadku powstania listopadowego) – z uwagi na zawarte w nich elementy rdzennie narodowe - stały się patriotycznymi symbolami.
Wybór spektaklu okazał się więc wyjątkowo trafny, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, iż obejrzeliśmy go 13 listopada, a więc w dzień po najbardziej patriotycznym polskim święcie.
Libretto Jana Chęcińskiego opowiada o dwóch rycerzach-braciach, Stefanie i Zbigniewie, którzy po zakończonej bitwie, żegnając się z kolegami składają kawalerskie śluby. Postanawiają się nie żenić, aby w każdej chwili móc służyć ojczyźnie. Ale trudno dotrzymać postanowienia, gdy wokół tyle pięknych kobiet … - szczególnie Hanna i Jadwiga, które mieszkają w strasznym dworze, gdzie dzieją się niesamowite rzeczy. Opowiada o nich m. in. aria klucznika Skołuby (fragment):
Skołuba
(…)
Ten zegar stary gdyby świat,
Kuranty ciął jak z nut.
Zepsuty wszakże od stu lat,
Nakręcać próżny trud.
Lecz jeśli niespodzianie
Ktoś obcy tutaj stanie,
Pan zegar, gdy zapieje kur,
Dmie w rząd przedętych rur.
Dziś zbudzi cię
Koncercik taki.
Boisz się?
Maciej
Nie.
Skołuba
Zażyj tabaki.
Opera, w reżyserii Laco Adamika zrobiła na nas ogromne wrażenie.
Wspaniałe głosy! – na czele z basem klucznika Skołuby, w którego wcielił się ukraiński artysta Volodymyr Pankiv.
Zachwycały sceny grupowe, w których oprócz gry aktorskiej podziwialiśmy pełne swoistego uroku stroje ludowe.
Bardzo „trafiona” była scenografia. Bez zbędnej przesady, nie rozpraszająca uwagi, a jednocześnie bardzo wymowna. Na szczególną uwagę, moim zdaniem, zasługuje II plan sceny, gdzie widzimy swojskie brzózki, które w zależności od oświetlenia tworzą nastrój, adekwatny do przedstawianych wydarzeń. Niesamowite wrażenie robi też „zegar stary”, który chociaż zepsuty,
o północy daje przejmujący koncert.
Ale absolutną rewelacją okazał się finał z tańcami narodowymi w wykonaniu Baletu Opery Krakowskiej!
TAKA PATRIOTYCZNA UCZTA DLA DUCHA!
|
|
Wyjazd Członków Klubu Miłośników Poezji do krakowskiego teatru.
„Mayday”-od końca do początku.
Prawie rok temu nasza grupa miłośników teatru z Zalasowej obejrzała w krakowskim teatrze ”Bagatela” komedię „Mayday II”8 października dane nam było obejrzeć pierwszą część tej sztuki-„Mayday”. Czyli zaczęliśmy od końca ,skończyliśmy na początku-co w żadnym wypadku nie zakłóciło odbioru treści i nie popsuło przyjemności oglądania .Oba przedstawienia bowiem można traktować jako zupełnie samodzielne komedie.
Opowiadają one historię Johna Smitha-londyńskiego taksówkarza, który prowadzi podwójne życie-ma dwa domy i dwie żony, które nie wiedzą o sobie nawzajem. Swoją wielka tajemnicę główny bohater powierza jedynie współlokatorowi Stanleyowi Gardnerowi, który pomaga mu później ukryć prawdę. Starają się nie dopuścić do spotkania obu kobiet, a gdy do tego mimo wszystko dochodzi, ich kombinacje i mętne wyjaśnienia sprawiają ,że publiczność ”pęka ze śmiechu”.
Jedną z barwniejszych postaci „Mayday” jest Bobby Franklin- nowy sąsiad „z góry”, który mieszka ze swoim przyjacielem Cyrylem. Bobby jest jedynym bohaterem ,który doskonale bawi się wszystkim, co dzieje się wokół .Jest częstym gościem w domu Barbary , i Johna Smithów, bo właśnie rozpoczęli z przyjacielem malowanie mieszkania, a dziesięć litrów rozlanej czerwonej farby przecieka przez sufit do sąsiadów „z dołu”….
Historia krętactw Johna Smitha jest tak niewiarygodna, że gdy w końcu postanawia wyjaśnić cała prawdę inspektorowi Partehousowi , ten nie daje wiary usłyszanej opowieści i traktuje ją jako dobry żart!
To daje Johnowi możliwość życia w dotychczasowych związkach, a nam okazuje do obserwowania dalszych jego życiowych perypetii w „Mayday II”
Wojciech Pokora ,reżyser spektaklu znany nam z wielu komediowych ról teatralnych i filmowych ,powiedział przed premierą: ”Sztuka Cooneya jest świetnie napisana. W końcu pisał ją aktor, ze znakomitym wyczuciem sytuacji scenicznych(….)”Mayday”zapewnia publiczności dwie godziny absolutnego relaksu i oderwania się od(….) rzeczywistości.”
Myślę , że te słowa są najlepszym podsumowaniem tego, co widzieliśmy i zachętą dla tych ,którzy sztuki jeszcze nie widzieli.
Irena Niedzielko
|
|
WYCIECZKA W GÓRY
Jak co roku na początku jesieni Stowarzyszenie Zalasowian organizuje wycieczkę w góry. Tym razem Kazimierz Kawa – kierownik eskapady- zaprosił zainteresowanych w Pieniny. Chęć uczestnictwa zgłosiło 19 osób , więc uczestnicy podjęli decyzję, że pojadą własnymi samochodami. Kolumna zalasowskich samochodów wyglądała imponująco.
Celem naszej wyprawy była góra o nazwie Wysoka. Ciekawostką jest fakt, że stanowi ona wbrew powszechnej opinii, najwyższe wzniesienie Pienin, 1052 m.n.p.m. , przewyższając Trzy Korony o blisko 70 metrów. Leży nieco z boku przełomu Dunajca, dlatego właśnie nie jest miejscem najbardziej rozpoznawalnym. Góra Wysoka, nie dość że jest najwyższa, to paradoksalnie leży w Małych Pieninach, ale ta niekonsekwencja w niczym nie ujmuje jej uroków.
Podróż na szczyt góry Wysokiej rozpoczęliśmy od ścieżek rezerwatu przyrody Biała Woda. Prawdopodobnie kręcone tam były niektóre sceny plenerowe z fimu „Janosik”. Miejsce rzeczywiście urzekało swoją majestatycznością, szczególnie kiedy wchodziło się pomiędzy ściany skał pnące się w górę ponad 100 m wysokości względnej. Wraz ze wspinaniem się coraz wyżej odsłaniały się przed nami niesamowite widoki pasm Tatr Słowackich na południu, a na zachodzie Pienin z Trzema Koronami i ich słynnym przełomem Dunajca. Można było na to patrzeć bez pośpiechu, bez tłumów, czy jarmarcznych klimatów Szczawnicy, Krościenka. Było to absolutnie ekskluzywne doświadczenie obcowania człowieka z górami. Równie urokliwe okazało się także zejście. Kazimierz przeprowadził nas przez wąwóz Homole. Miejsce w przeszłości rozsławili poszukiwacze skarbów. Jak opisują przewodniki istnieją tam również szyby górnicze rud złota. Poza bogatą historią wąwóz Homole dziś przede wszystkim ma wielką wartość turystyczną. Jest najlepszym przykładem powiedzenia, że kropla drąży skałę. Wąwóz powstał dzięki wodom potoku Kamionka. Wieczór dnia pierwszego zakończyliśmy podróżą do Bukowiny Tatrzańskiej korzystając ze wszystkich jej atrakcji. Po sytej kolacji, relaks w termach , a potem to co najprzyjemniejsze - długie Polaków rozmowy !
Kolejny dzień rozpoczęliśmy od spaceru na polanę rusinową, skąd rozciąga się piękny widok na szczyty Tatr słowackich m.in.: Gerlach, Hawrań. Następnie msza w malowniczym kościółku przy szlaku prowadzonym przez braci Dominikanów. Wreszcie popołudniowy powrót do domu z wyprawy, która znów okazała się wspaniała przygodą i doskonałym przeżyciem towarzyskim.
Seweryn Gutkowski
|
|
W sobotę 24 września odbyło się robocze zebranie Stowarzyszenia Zalasowian. Tym razem gościliśmy na zaproszenie wiceprezesa Adolfa Madei na jego posiadłości w Zalasowej i łącząc przyjemne z pożytecznym urządziliśmy pieczenie ziemniaka w ogniu (i nie tylko).
Temat zebrania stanowił jeden punkt – mianowicie organizacja tradycyjnej już na jesień, wycieczki integracyjnej w góry członków Stowarzyszenia. Plan wycieczki przedstawił szef sekcji turystycznej Kazik Kawa i zaproponował w tym roku przejście pasmem górskim na Wysoką w Pieninach, zejście Wąwozem Homole i odjazd na miejsce zakwaterowania do Gliczarowa Górnego. W dalszej części wieczoru, czekając na pieczonego ziemniaka mogliśmy nie tylko pogadać ale i pośpiewać bo u Madei bez muzyki się nie obejdzie i sam gospodarz razem ze swymi muzykantami nam do śpiewu przygrał. Dzięki za gościnę Dolku!
|
Jesienne spotkania Klubu Miłośników Poezji.
W dniu 19.10.2011r. tj.środa o godzinie 18.00 w Publicznej Bibliotece w Zalasowej, rozpoczynamy spotkania jesienne Klubu Miłośników Poezji.
Osoby,które kochają poezję ,mają ochotę miło spędzić jesienne wieczory przy czytaniu wierszy ,dyskusji na ich temat serdecznie zapraszamy.
Katarzyna Mróz.
|
|
Wycieczka do Krakowa.
Warto było pojechać do Krakowa by zobaczyć podziemia rynku na głębokości pięciu metrów i podróżować śladami Krakowian z czasów św. Wojciecha w X w. Odkryta ekspozycja wraz z wykopaliskami jest efektem badań archeologicznych rozpoczętych w 2005 r. i trwających do roku obecnego. Pamiętam z tych czasów rozkopany rynek i dyskusje w mediach –warto czy nie, a po co itd., dzisiaj każdy kto zobaczy co kryją podziemia chyba nie ma wątpliwości ,że decyzja była słuszna.
Polecam wszystkim ,których interesuje historia ,by zobaczyli jak wygląda w tych czasach rynek ,by zobaczyli rekonstrukcję warsztatów z XII w. pozostałości spalonej osady, cmentarzysko z XI w i wiele innych cennych znalezisk.
Wszystko jest pięknie przygotowane , rozplanowane do zwiedzania , nie potrzebny przewodnik. Całość uzupełniają dobrze opracowane filmy wyświetlanie w specjalnych salach projekcyjnych. Nasze Koło Gospodyń z tej jakże bogatej oferty skorzystało i myślę , że był to dobry pomysł by połączyć przyjemne z pożytecznym.
Zwiedzałyśmy także Dom Matejki , naszego wielkiego artysty malarza. Muzeum to posiada wiele Jego cennych obrazów, pamiątek a przede wszystkim można zobaczyć jak mieszkał ,jak tworzył swoje wielkie dzieła.
Przewodnicząca Koła Gospodyń Maria Romanowska.
|
|
STOWARZYSZENIE ZALASOWIAN organizuje kolejną już tradycyjną wycieczkę w góry. Planowany wyjazd na sobotę, niedzielę 1-2 października zawierać będzie wędrówki górskie, spotkanie integracyjne wśród swoich i ewentualne baseny lub inne wydarzenia towarzysko-turystyczne. Zapisy i informacje u Kazika Kawy – szefa sekcji turystycznej.
|
|
Zarząd Stowarzyszenia Zalasowian zaprasza wszystkich swoich członków na zebranie robocze poświecone sprawom organizacyjnym. Spotkanie połączone z tradycyjnym „pieczeniem ziemniaka” odbędzie się w sobotę 24 września o godz. 18.00 na posiadłości P. Madeji, zbiórka na wjeździe do hurtowni budowlanej TOMAX.
|
|
Język angielski z wolontariuszami w wakacje już za nami. „ Co to za wymiana?”, „ Kto za to wszystko zapłacił?” Oto najczęstsze pytania, które pojawiają się w rozmowach po wizycie wolontariuszy z USA w naszej miejscowości.
Margaryta Bondarenko (studentka języków: hiszpańskiego i polskiego na University of Wisconsin w Madison) i Zachary Deibel (student historii i dziennikarstwa na American University w Waszyngtonie) tak jak 20 innych studentów z USA złożyli aplikacje do Learning Enterprises, odbyli kilka rozmów kwalifikacyjnych i zostali zakwalifikowani do udziału w programie. Learning Enterprises /w skrócie: LE/ to organizacja non - profit, powstała w 1992 roku, której misją jest poszerzanie horyzontów poprzez rozmowy na lekcjach języka angielskiego prowadzonych przez amerykańskich i międzynarodowych wolontariuszy. Każdego lata, około 120 ochotników w wieku studenckim wyrusza do wybranego przez siebie kraju w celu nauczania języka angielskiego. W chwili obecnej wolontariusze pracują w 11 krajach na 5 kontynentach. Udział w programie dla wolontariuszy jest bezpłatny – organizacja nie pobiera żadnych opłat ale też nie pokrywa żadnych kosztów związanych z podróżą ani z pobytem studenta w danym kraju. LE zajmuje się jedynie stroną organizacyjną pomagając w nawiązaniu kontaktu pomiędzy wolontariuszem, szkołą lub instytucją, która umożliwi realizację zajęć językowych i rodziną, która podejmie wyzwanie goszczenia studenta. W celu pozyskania tych kontaktów Learning Enterprises korzysta z uprzejmości urzędów gmin jak również innych organizacji zainteresowanych współpracą. Wszyscy, którzy przyczyniają się w jakikolwiek sposób do realizacji tego programu robią to bezpłatnie korzystając z własnych funduszy i zasobów.
W naszej miejscowości cztery rodziny już w marcu zdecydowały się przyjąć wolontariuszy i w ten sposób same zostały wolontariuszami. Wtedy nie wiedzieliśmy kiedy dokładnie do nas przyjadą i jak długo będą. Ba, nie wiedzieliśmy nawet czy w ogóle przyjadą. Jednak po udzieleniu odpowiedzi na kilka pytań dotyczących podstawowych informacji o nas czekaliśmy na dalszy rozwój sytuacji.
Margaryta i Zachary przylecieli do Krakowa 22 czerwca 2011, gdzie najpierw spotkali się z pozostałymi 20 wolontariuszami oraz dyrektorem programu LE w Polsce. W Krakowie spędzili cztery dni, w czasie których mogli krótko poznać historię Polski, zwiedzić Kraków, Oświęcim, a przede wszystkim mogli wspólnie opracować plany prowadzenia zajęć z języka angielskiego. Wszyscy spotkali się po raz pierwszy w życiu, byli z różnych uczelni i z różnych Stanów – jedyne co ich łączyło to podobny wiek, ciekawość świata, optymizm i udział w tym samym programie.
Po tej „rozgrzewce” każdy wolontariusz wybrał się na spotkanie ze swoją „host-family” /przybraną rodziną/, bo tak nazywali rodziny, z którymi mieli spędzić najbliższe cztery tygodnie. Pierwsze spotkania były dla obu stron odrobinę stresujące, ale uśmiech jest językiem międzynarodowym, który przełamuje wszelkie bariery, tak więc każdy kolejny dzień był nowym doświadczeniem z korzyściami dla obu stron: my daliśmy im dach nad głową, bezpieczeństwo i cząstki naszych rodzin – oni dali nam swój entuzjazm i uśmiech. Pierwsze dwa tygodnie Margaryta, która jak się okazało świetnie mówiła po polsku, spędziła z rodziną Barbary i Seweryna Gutkowskich, a Zachary, który od 11 lat gra na trąbce zamieszkał z rodziną Krystyny i Zbigniewa Łępów. Dla wszystkich były to dwa tygodnie pełne wrażeń: pierwsze spotkania z uczniami, prowadzenie zajęć i pokonywanie barier językowych i kulturowych, wycieczka do Sandomierza, zwiedzanie naszej miejscowości i Gminy, poznawanie ludzi i zwyczajów naszego kraju, smakowanie polskiej kuchni, koncert jazzowy w Bombaj Tandoori a także zwiedzanie Tarnowa. Na pewno nie mieli czasu na nudę – ciągle ktoś chciał im coś pokazać i gdzieś zaprosić. Głównym celem ich pobytu było jednak nauczanie języka angielskiego. Zajęcia odbywały się w trzech grupach wiekowych po 45 minut. Uczestnikami bezpłatnych spotkań byli uczniowie Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Zalasowej, którzy wakacje wykorzystali pożytecznie i przez dobrą zabawę zyskali nowe doświadczenia i poszerzyli swoje horyzonty.
Dwa tygodnie minęły w mgnieniu oka.
Zgodnie z założeniami programu 8 lipca wolontariusze wyjechali do Zakopanego aby ponownie spotkać pozostałych członków grupy i dyrektora LE Polska. Oprócz wymiany doświadczeń zobaczyli tam słynne Krupówki oraz wyjechali na Gubałówkę podziwiać panoramę Tatr.
Po powrocie do Zalasowej zamieszkali w nowych rodzinach: Margaryta u państwa Katarzyny i Stanisława Mrozów, Zachary w rodzinie Barbary i Janusza Golców. W szkole znowu spotkali się ze swoimi uczniami, co sprawiało im autentyczną satysfakcję. Zajęcia zawsze prowadzili w ciekawy, niekonwencjonalny sposób, co zachęcało dzieci i młodzież do udziału w nich. W czasie wolnym mogli przekonać się, że są jeszcze ciekawe miejsca do zobaczenia: Pieniny i Wąwóz Homole, Wrocław i Panorama Racławicka, Inwałd i Park Miniatur, Wadowice i muzeum Jana Pawła II i ponownie magiczny Kraków.
Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Tak też skończył się program LE Polska… Dowodem na udany pobyt w Zalasowej jest udana integracja, która wyszła wszystkim na dobre i oboje studenci postanowili zostać w Zalasowej dłużej niż przewidywał to programJ.
A o co my najczęściej pytaliśmy wolontariuszy? Oczywiście: „Dlaczego Polska?” Margaryta miała sprecyzowaną odpowiedź: „Studiuję język polski i chciałam podszlifować jego znajomość. A to właśnie najlepiej zrobić w Polsce”. Natomiast Zachary sam szukał odpowiedzi na to pytanie. Wymieniał kilka powodów: może bardzo lubiany i blisko związany z jego rodziną ksiądz polskiego pochodzenia, może Jan Paweł II, może obowiązkowo, ale z przyjemnością przeczytane w szkole średniej „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. Może znajomość twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, może nasze przejście z socjalizmu do kapitalizmu jako pierwszego kraju bloku wschodniego i sława Lecha Wałęsy… „I don`t know” – to była jego ostateczna odpowiedź. Ale składając wniosek o udział w programie LE wybrał tylko Polskę.
Jedno jest pewne – to był dobry wybór dla obu stron: w nas obudziły się nowe aspiracje, niektórzy nawet zamierzają od teraz solidnie uczyć się języka angielskiego. Dla wolontariuszy zapewne było to doświadczenie życia, które ułatwi im podjęcie decyzji o tym, co będą robić w przyszłości.
Dzięki dobrej współpracy wielu osób i instytucji udało nam się połączyć przyjemne z pożytecznym i efektywnie zorganizować czas naszym dzieciom, które w przyszłości zapewne to docenią. Dużym ułatwieniem dla rodzin goszczących było zorganizowanie przez panią Krystynę Olszówkę – Łępa obiadów dla wolontariuszy, za co należą się serdeczne podziękowania.
Młodzież otrzymała dobre wzorce do naśladowania i dowody na to, że CHCIEĆ znaczy MÓC. Zatem wszystkim życzymy powodzenia i trzymamy kciuki za Wasze sukcesy i zachęcamy do podejmowania podobnych wyzwań.
Margaryta, Zac –Thank you!

Barbara Golec
|
|
|
| |